nawigacja

Wakacje 2015

Wakacje w siodle
 


 

sesje

Są panie które oddają się w ręce Gosi i Beaty aby porobić sobie zdjęcia (moim zdaniem powinno być przed i po ale jak dziewczyny mi wytłumaczyły że przed też pięknie wyglądają to nie miałem odwagi oponować)
 


 

Obozy 2015

Obozy 2015
jak widać nie tylko pracujemy i nie ciągle (podobno osobno) jeździmy konno (jejku co za sformułowanie)
 


 

Sylwester 2014

A tak bawiliśmy się 31 grudnia
 


 

Andrzejki 2014

Wiem że to po czasie.
 
Sporo Przyjaciół Rancza dało mi opr, że nie aktualizuję strony, więc z pokorą czym prędzej staram się nadrobić zaległości i zacznę od tej właśnie iprezki
 


 

Ferie 2016

Ferie na Ranczo
 

    Dziewięcioro mistrzów wymyślania spędzania wolnego czasu, nie zawsze zgodnego z naszą filozofią życia :).Szybko się jednak dotarliśmy i od tego momentu było super.
    wstawiłem kilka fotek z tego bardzo energetycznego okresu
     

     

Andrzejki 2013

Czekaliśmy czekaliśmy i już po Andrzejkach
Zabawa jak zwykle (skromnie) była fantastyczna. Bawiło się ok. 50 osób i do tego wszystkiego grał wspaniały zespół „Niedzielni Kierowcy”. oto kilka fotek z tej imprezy

Staw

Pisząc staw mam na myśli staw (takie zagłębienie w gruncie wypełnione wodą).
doczekaliśmy się i mamy wykopany cudowny z rybkami, jeszcze tylko trzeba go urządzić. Roślinki już posadziliśmy, niedługo będzie można łowić albo patrzeć jak kto woli.

Gdzie ta wiosna

    Poszukiwania wiosny (bo chyba już trochę przegina)
    Wybraliśmy się na spacer dookoła naszego półwyspu, w składzie:Iwonka, Mała Mi,Nevia, Mrówka, Cleo, Adda, Cezar, Pacha no i „najwspanialszy” kronikarz w dziejach Czyli ja Juliusz Gerard (koniowate powiedziały, że zaczekają na nas przy domku nad jeziorem). krajobraz jak to na wiosnę wszędzie śnieg oprócz tego śnieg i jeszcze raz śnieg miejscami nawet do kolan. Dzięcioły chyba też szukały wiosny (no bo kto by jadł robaki?) wydziobując olbrzymie dziuple w pniach drzew. Dziki wręcz wgryzały się w korzenie drzew, przy okazji tworząc olbrzymie dziury, w których Adda i MI spokojnie się mieściły. Idąc, czasami biegnąć wzdłuż jezior dało się zauważyć powoli odstępujący od brzegu lód i z wolna zieleniejące łodygi trzcin. Największemu wyzwaniu podczas tej wyprawy musiał sprostać Czaruś, ponieważ często śnieg był tak głęboki, że musiał biedak drążyć drogę przed sobą (potem wpadł na pomysł i szedł po śladach naszej całej bandy). Pozostałe psiaki były co najmniej wszędzie :), a Adda znajdowała jeszcze czas żeby każdego z nas obdarować dzikim bryknięciem i kłapnięciem swych drobnych szczęk, zabawa na sto dwa. Nevia zwyczajowo trzymała się blisko Iwonki z rzadka pozwalając sobie na bryknięcie w powietrzu wierzgając nogami we wszystkich kierunkach. Pacha poznawał nieznany sobie świat (pierwszy raz był na tak długim spacerze, oczarowany, zostawał często z tyłu przypatrując się wszystkiemu dokładnie, po czym popisując się szaloną galopadą dołączał do grupy. Przechodząc przez zachodnie bagna weszliśmy na teren naszego Rancza, i ku naszej radości spotkaliśmy się z Koniowatymi tam gdzie się umówiliśmy. Całą ekipą dotarliśmy pod dom i każdy zajął się swoimi sprawami, a my z Iwonką zrobiliśmy sobie kawę pijąc ją przy ciepłym kominku podżerając czekoladę.